Jak Charlie Watts zdefiniował brzmienie The Rolling Stones: muzyczna eksploracja

Zawiera Jak Charlie Watts zdefiniował brzmienie The Rolling Stones: muzyczna eksploracja

Niedoceniany, ponieważ nie gra, Charlie Watts ustanowił najbardziej stabilne bity, które utrzymywały The Rolling Stones w ruchu.

Zdjęcie: Michael Putland/Getty Images

Perkusja Charliego Wattsa była podstawą The Rolling Stones. Mick Jagger i Keith Richards napisali piosenki, zdobyli największą prasę i byli najbardziej widocznymi członkami, ale Watts dyktował styl. Poza tym, że został uhonorowany tytułem „Style” Hall of Fame magazynu Vanity Fair, Watts zachował nienaruszone i nieskazitelne brzmienie Stonesów, niezależnie od tego, co autorzy piosenek wnieśli do studia.

We wspomnieniach Life z 2010 roku Richards i James Fox opisali incydent o imprezie z połowy lat 80., która trafiła w sedno. Mick w środku nocy zadzwonił do pokoju hotelowego Charliego, aby zaprosić go na szalejącą imprezę. Jagger zażądał informacji „Gdzie jest mój perkusista?” Pojawił się Wat. Wziął prysznic, ogolił się, włożył garnitur i krawat, piękne buty, świeżo wypolerowane i „czuło się zapach jego wody kolońskiej”. Podszedł do frontmana The Rolling Stones, złapał go za klapę i powiedział: „Nigdy więcej nie nazywaj mnie swoim perkusistą. Jesteś moją pieprzoną piosenkarką” i uderzył Micka w twarz.

Charlie Watts, niestety nieżyjący już, wspaniały perkusista The Rolling Stones, nie zwrócił na siebie uwagi kolegów z zespołu i nigdy nie stał się tak kultowy, jak niektórzy jego współcześni. John Bonham z Led Zeppelin miał moc i dźwięk kontrabasu, który mógł dotrzeć do trzewi ziemi. Keith Moon był tak samo spadającą gwiazdą w swoim zestawie, jak w swoim rock and rollowym życiu. Neal Peart miał prawie tyle samo pojedynczych naciągów perkusyjnych, ile piosenki Rusha miały metrum, a Ringo Starr sprawiał, że skomplikowane zmiany czasu brzmiały łatwo.

Watts nie grał solówek, nie był bombastycznym ani efektownym graczem i nigdy nie ukończył podstawowego czteroczęściowego zestawu perkusyjnego, zwykle Gretscha w podstawowej czerni, najlepiej z około 1957 roku. Nawet późniejszy zestaw Ludwiga Ringo miał pięć elementów. Ale Charlie prowadzi zespół od dołu swojego bębna basowego 22″ x 14″, toma podłogowego 16″ x 16″, tomka montowanego 12″ x 8″ i werbla 14″ x 5″. Żadnych gongów, żadnych podwójnych bębnów basowych.

Watts nie był ekstrawagancki. Był solidny, kładł metodyczne bity z minimalnymi wypełnieniami i tylko podstawowymi rolami. Mógł je zrobić i to bez wysiłku, ale zachowywał je na ważne momenty, takie jak „Puzzle” z 1968 roku. Wszechobecny Watts nigdy nie przeszkadzał, nawet upuszczając ósemkowe hi-haty, aby zrobić miejsce na werbel. Porusza się płynnie przez shuffle, psychodelię, disco, reggae czy funk. Charlie bębnił w riffy i haki. Były proste, niepowtarzalne i zapadły Ci w pamięć. Jego trening jazzowy nadał surowym wzorom swingowy charakter. Sprawił, że zwykłe rockandrollowe bity tańczą i podskakują.

Czytaj także  Transmisja na żywo Premier League: oglądaj każdy mecz z dowolnego miejsca

Wybraliśmy gorące rockowe wartości z albumu, które pokazują Wattsa z jego dyskretnej najlepszej strony. Podkręć to i doceń mistrza w pracy.

„Pospiesz się”

Pierwszy singiel The Rolling Stone, cover „Come On” Chucka Berry’ego, został wydany w czerwcu 1963 roku. Kiedy myślisz, że Watts nigdy nie odejdzie od swojego boogie woogie shuffle, jego bębny wypełniają kontrapunkt w przerwie utworu i nadają tonacji więcej znaczenie. Jeździ na talerzu tylko przez kilka rzadkich taktów, po czym prawie zaskakująco zatrzymuje piosenkę.

„(Nie mogę uzyskać) satysfakcji”

Rozmyte prowadzenie Richardsa jest wyróżniającym się haczykiem, ale kuplety tamburynu okazały się kluczem do pierwszego numeru jeden zespołu („I Can’t Get No) Satisfaction” z czerwca 1964 roku. Watts uderza w rytm tak nieustępliwie, że wiemy nigdy nie będzie zadowolony. To czwarta na parkiecie w najseksowniejszym momencie aż do dyskoteki, a krótka chwila samotna Wattsa po prostu mocniej uderza.

„Zejdź z mojej chmury”

Watts obsługiwał piosenkę i ujednolicony dźwięk. Był jednym z najbardziej powściągliwych beat-keeperów swojego pokolenia, ale to nie znaczyło, że nie potrafił poprowadzić piosenki przez najprostsze kultowe i agresywne powtórzenia. W zwrotkach Watts gra dokładnie to samo wypełnienie co dwa takty i definiuje ruch. Uprościł beat Chrisa White’a w utworze The Zombies „What More Could I Do” do jego najbardziej dynamicznego fragmentu w „Get off of My Cloud”, co dało bieg, który można uznać za najbardziej rozpoznawalny haczyk w piosence.

„XIX załamanie nerwowe”

Po początkowej potyczce z gitarowym wstępem Briana i Keitha, Charlie tworzy jazzowe klimaty dla większości „19th Nervous Breakdown” z 1966 roku. Ale przenosi refreny na inny poziom dzięki trzaskom talerzy i toczącym się tomom. Wyman wnosi swoje własne, indywidualne dudnienie basu, aby połączyć smyczki i skórki, ale kiedy Watts wypuszcza się z przerwami, czujesz zbliżające się załamanie w twoim układzie nerwowym.

„Pomaluj to na czarno”

„Paint It, Black” z 1966 roku może być najbardziej szalonym występem najbardziej stabilnego perkusisty rocka. Watts kręci się, kręci, wypełnia, triolami, paradiddlesami i maszerującymi zespołami, jakby był armią perkusyjnych napastników. To może być jego odpowiedź na występ Ringo Starra w „Rain”. Nawet wśród sitara, Hammonda B3 i magnetycznego zagrożenia Micka, Wattsowi nie można odmówić ani zignorować. Gra tak, jakby miał dodatkową dłoń i możemy sobie tylko wyobrazić, ile czerwonych drzwi mógłby pomalować, aby doprowadzić punkt do końca.

Czytaj także  Jak wygrać w Clash Royale – 20 najlepszych wskazówek i sztuczek

„Współczucie dla diabła”

Pozornie skomplikowana, z powodu konga Rocky’ego Dijona i afrykańskiego shekere Wymana, perkusja Wattsa w „Sympathy for the Devil” jest zdumiewająco stonowana. Napędzają piosenkę i nadają jej hipnotyczny nacisk. Ale posłuchaj, jak Watts powstrzymuje każdą potrzebę wypełnienia pustej przestrzeni. Gra pustkę, napięcie pojawia się między bitami, a Watts nigdy nie ulega pokusie. Trzyma się podstawowego rytmu samby, luźno zainspirowanego „A Night in Tunisia” Kenny’ego Clarke’a, i pozwala złu wydostać się na powierzchnię z subtelnością, którą doceni człowiek zamożny i gustowny.

„Człowiek walczący na ulicy”

„Street Fighting Man” (1968) to auryczny koszmar, szczególnie dla każdego, kto próbuje odtworzyć dźwięk. Watts użył ćwiczebnego zestawu perkusyjnego z lat 30. XX wieku i zamontował skórki wielkości tamburynu na małych wspornikach. „Maszerujące szarżujące stopy” można niemal usłyszeć w pustym pogłosie. Dostaje duży dźwięk, a jednak brzmi on jak wyciskany z innego pokoju lub dochodzący przez okna.

„Daj mi schronienie”

„Gimme Shelter” z Let It Bleed (1969) to arcydzieło suspensu i egzaltacji. Rozpoczyna się gitarowymi zagrywkami, które są wyciszone przez apokaliptyczne zachmurzenie. Guiro Jimmy’ego Millera daje widzom do zrozumienia, że ​​to nie jest dzień na plaży, w przeciwieństwie do oskrobanego drewnianego agogo z „Under the Boardwalk” The Drifters. Potem Watts spada na wszystkich w ulewnym deszczu. Podczas gdy Mick szuka schronienia, Watts przynosi burzę. Piorun nie musi nawet uderzyć dwa razy, ponieważ bębny kontynuują ten sam nieustępliwy prąd, w którym tonie zespół. Jedynym ratunkiem na miejscu jest werbel. Watts zachowuje pełną powściągliwość, co czyni go jeszcze bardziej groźnym.

„Kobiety Honky Tonk”

„Honky Tonk Women” ma bardziej rozpoznawalny krowi dzwonek niż jakakolwiek piosenka inna niż „Mississippi Queen”. Ale nie bój się żniwiarza, śmierć jest ostatnią rzeczą, o której myślą Stonesi w tym obrzydliwym łyku południowego komfortu. Charlie jest tak luźny w tej piosence, że wydaje się, jakby używał dwuosobowego fotela jako stołka perkusyjnego. Od samego początku nie spieszy się z doganianiem zespołu. Naprawdę wydaje się, że trzeba mu przypomnieć, żeby wszedł na trzy nuty, zanim zacznie grać.

Czytaj także  Link Tank: First Oppenheimer Trailer to zegar odliczający

„Plik linii papilarnych”

„Fingerprint File” nie jest znanym utworem zespołu. Zamyka album Rolling Stones z 1974 roku, It’s Only Rock 'n Roll, i jest najbardziej funkowym brzmieniem Watts. Richards prowadzi przez wah-wah, Jagger gra na mocno fazowanej gitarze rytmicznej, Mick Taylor gra na basie, uwalniając Wymana na syntezator. Na sesjach są także mistrz funku Billy Preston na clavinecie i Nicky Hopkins na fortepianie. The Beatles zdobyli tytuł Rubber Soul od zniewagi, którą rzucono wówczas w Stonesów. Ta piosenka udowadnia, że ​​są zdolni do czegoś więcej niż tylko plastikowej duszy. Hi-hat Wattsa powinien być studiowany w Julliard.

„Emocjonalny ratunek”/„Tęsknię za tobą”

Wiele zespołów „poszło na disco” w latach 70. i 80. XX wieku. Ale The Rolling Stones wyprodukowali go organicznie. Dzieje się tak głównie z powodu Charliego Wattsa. Zawsze był mistrzem w czwórce na piętrze i już udowodnił, że słucha dźwięków duszy z tego samego okresu. W przypadku „Miss You” z albumu Some Girls z 1978 roku on i Wyman wykorzystują najbardziej kultowe klisze tego gatunku i czynią je własnymi. Pomiędzy skokami oktaw basu i perkusją inspirowaną Filadelfią, ten i „Emotional Rescue” były naturalne na parkiecie.

Orkiestra Charliego Wattsa – „Stompin at the Savoy”

Charlie Watts jest znany jako człowiek jednego zespołu, ale grał z zespołami jazzowymi na boku prawie przez cały późniejszy okres Rolling Stones. Koncertował i nagrywał ze swoim big bandem jazzowym, Charlie Watts Orchestra, w skład którego wchodził Jack Bruce na wiolonczeli. Jak można usłyszeć w „Stompin at the Savoy”, Watts jest ekspertem w graniu zespołowym, który naprawdę odpuszcza, gdy dobrze się bawi.

Przypadkowe wzmianki

Watts prowadzi „Not Fade Away”, cover Stonesów klasyka Buddy’ego Holly’ego, z burzliwą interpretacją rytmu Bo Diddleya. Całkowicie ożywia jego i tak już elektryzujący rytm i góruje od dołu. Wersja na żywo „Midnight Rambler” zawiera bardzo subtelny duet pomiędzy Charliem i Mickiem. „Nie słyszysz…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *